Ostatnio zdarzyła mi się straszna rzecz. Wróciłam do domu i okazało się, że nie mam kluczy do drzwi wejściowych. Oczywiście momentalnie się załamałam i nie wiedziałam co zrobić, ale na szczęście pogotowie zamkowe przyszło mi na ratunek. Zadzwoniłam na pogotowie zamkowe i w jakieś pół godziny pod moim blokiem pojawił się pan ślusarz z całym niezbędnym oprzyrządowaniem. Zapytał mnie co się stało, a ja opowiedziałam mu całą historię. Mężczyzna potem przyjrzał się moim drzwiom i powiedział, że jest tylko jedna opcja, żeby uratować sytuację: wymiana zamków. Powiedziałam, że skoro tak trzeba, to się zgadzam i ślusarz przystąpił do działania. Odkręcił starą klamkę i przeciął zamek, dzięki czemu w końcu mogłam dostać się do mojego mieszkania, w którym czekał na mnie mój zrozpaczony kot. To było najwspanialsze uczucie na świecie. Potem nie było już tak miło, bo musiałam zapłacić za usługę. Kosztowało mnie to sto sześćdziesiąt złotych, więc w zasadzie wcale nie tak dużo. Niestety przede mną była jeszcze Wymiana zamków Poznań, co znowu będzie swoje kosztować. Jaki jest wniosek z tej historii? Przede wszystkim taki, że powinnam bardziej pilnować swoich kluczy i nie zostawiać ich gdzie popadnie. No, a poza tym, to przekonałam się, że ślusarstwo to bardzo trudna profesja, ale za to pogotowie zamkowe potrafi uratować człowiekowi życie.